FANDOM


Wracałam do domu zagłębiona w książce "100 Najważniejszych Postaci Mitologi Greckiej". Byłam właśnie na bogu słońca Apollinu, kiedy usłyszałam głos. Bardzo znajomy głos. Uniosłam głowę z nad książki i spojrzałam w kierunku z którego go dosłyszałam. Stał tam, jak się spodziewałam, Kevin, znajomy chłopak z klasy. Kevin był dziwakiem, niby fajnie z nim się gadało, ale miał w sobie coś odpychającego. Nigdy nie dostał paska na koniec roku, miał same czwórki i trójki, miał ADHD i dysleksje, ale to wszystko go nie osamotniało on był po prostu inny... . Podeszłam więc do Kevina, który wymachiwał zawzięcie swoim naszyjnikiem który zawsze nosił. Stał w jakieś bocznej i wąskiej uliczce i coś przed nim stało... .

- Hej- powiedziałam, zachowując lekki dystans

- O nie! Aneta, wyjdź!- krzyknął i upadł na podłogę, przewrócony przez wielkiego psa- To... coś jest niebezpieczne!

- TO UCIEKAJ!

Wtedy pies spojrzał na mnie i wykonał wielki skok. Wylądował na mojej piersi i mnie przewrócił. Pies chciał mnie ugryźć w szyje, ale zasłoniłam się ręką. Ugryzł rękę. Poczułam piekący ból i zobaczyłam jak krew spływa na moją bluzkę. Nagle Kevin zamachnął się naszyjnikiem i przywalił psu, który poleciał na ścianę i znieruchomiał. Wstałam powoli i spojrzałam na Kevina.

- Mam nadzieje że nie miał wścieklizny- powiedziałam pokazując mu swoją ranę

-Piekielne Oga...- zaczął, ale nagle skończył i powiedział szybko- Nie miał

-Co powiedziałeś?

-Że, ten pies nie miał wścieklizny- powiedział trochę podenerwowany- Pokaż to

Pokazałam mu miejsce gdzie mnie ugryzł pies i powiedziałam:

-Nie, to co chciałeś powiedzieć wcześniej, ale nie dokończyłeś...

-No, bo...- Kevin wziął oddech- ...czy wierzysz w mitologie grecką?

Instynktownie spojrzałam na książkę leżącą kilka metrów od mnie.

-Nie, chyba...

-Na świecie nadal istnieją bogowie...- rozejrzał się-... i potwory... i nimfy, driady... i... i herosi...

-Czyli... CO!?- dopiero po kilku sekundach sens tego zdania do mnie dotarł

-No, tak...

-Przecież wtedy bym wszystko widziała!- krzyknęłam- Potwory! Nimfy! Bogowie! Herosi!

-Nie widzisz, bo... bo... jest taka Mgła i ona wszystko zasłania...

-I co dalej!?- było to bardziej wymaganie podania więcej szczegółów niż pytanie.

-JESTEM HEROSEM!

-Fajnie...- to musiał być sen...bardzo realistyczne sen...

-Synem Apolla, boga...

-Słońca, leczenia i wielu innych rzeczy- dokończyłam niepewnie

-Tak, tak- powiedział pospiesznie- A teraz się połóż i ja wyleczę twoją ranę

-Macie moce po waszych rodzicach?- zapytałam się, bo tego właśnie się spodziewałam

- Najczęściej...

Zamknął oczy i przesuwał rękę na moją raną, mruczał coś, nawet nie wiem po jakim języku. Po chwili rana zaczęła się bardzo szybko goić, aż w końcu zupełnie znikła.

-Dzięki- wstałam oglądając rękę

-Nic, takiego...- wyszedł z zaułka i obejrzał się- ...no, aha,... zapomniałem ci powiedzieć, że przez przypadek zdjąłem z ciebie Mgłę

-To dobrze?

-Sama zdecyduj...- dopiero teraz zauważyłam, że Kevin ma w ręku miecz, kiedy zobaczył, że na niego patrze przyłożył go sobie do szyi, a on zamienił się w jego naszyjnik, który schował pod koszulką- A to nasze bronie

-Skąd je...- zastanowiłam się jakiej liczby użyć-... macie?

-Dostajemy w Letnim Obozie...- tu się zawahał- ...Obozie Herosów, tam uczymy się przetrwać

-No, to fajnie jest być herosem...

Kiedy to powiedziałam Kevin wzdrygnął się i powiedział:

-Wcale nie... potwory nas ścigają... i bogowie się na nas wkurzają...

-Aha, no tak- nie chciałam już więcej słuchać wad bycia herosem- Opowiedz o tym obozie...

-Nie, musimy wyjść, bo...- i wtedy wpadł na niego wielki czarny pies

-KEVIN!

Rzuciłam się na psa, ale w tej samej chwili Kevin zamachnął się mieczem i przeciął psa i mnie na pół. Jednak kiedy poczułam, że uderzyłam o podłogę z radością uznałam, że żyje a pies rozpadł się w złocisty proch. Po chwili sama zrozumiałam, że miecz został wykuty z niebiańskiego spiżu o którym czytałam i przenikał przez śmiertelników.

-Piekielne Ogary...- mruknął Kevin- ...okropność...

Wyszedł na ulice a ja za nim, zamienił już swój miecz w naszyjnik. Pożegnał się ze mną i wrócił do swojego domu (albo, przynajmniej tak mi powiedział). Ja wróciłam po swoją książkę i z zdziwieniem stwierdziłam, że moja koszulka nie jest brudna, nagle coś zamigotało i znowu była cała w krwi i złocistym prochu. "Mgła" pomyślałam "Dobrze, że istnieje". Mgła zakryje moje urazy i nikt tego nie zobaczy... . Wyszłam z zaułka i wróciłam do domu...

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki